Pomimo DNF i zniszczonego auta, kierowca nie odniósł obrażeń
- Druga runda tegorocznej rywalizacji w ramach Michelin Le Mans Cup zarówno dla Maksa Angelarda, jak i zespołu BWT Mücke Motorsport okazała się pechowa.
- Podczas sesji treningowych zespół testował różne ustawienia, aby jak najlepiej przygotować swój prototyp LMP3 Duqueine D09 do sobotniego wyścigu.
- Tempo w trakcie weekendy było solidne, w efekcie czego debiutująca w tym sezonie ekipa zakwalifikowała się na dziewiątym miejscu do wyścigu. Rywalizacja została niestety przedwcześnie zakończona po tym, jak na pierwszym okrążeniu prowadzący różowy prototyp Maks Angelard został uderzony z impetem przez jednego z rywali.
Po pozytywnej, zakończonej punktową zdobyczą pierwszej rundzie cyklu Michelin Le Mans Cup, zespół BWT Mücke Motorsport udał się do francuskiego Le Castellet, by na doskonale znanym miłośnikom Motorsportu torze Circuit Paul Ricard po raz drugi w tym sezonie stanąć do rywalizacji w klasie LMP3. Pomimo pozytywnego zwieńczenia inauguracyjnego wyścigu w Barcelonie, zarówno Maks Angelard, jak i Mattis Pluschkell oraz reszta zespołu z dystansem podchodzili do rywalizacji w debiutanckim dla wszystkich sezonie, stawiając na znalezienie właściwego tempa samochodu i wydobycie z weekendu maksimum.
Walka o odpowiednie ustawienia i nadzieja, która umarła zbyt szybko
Już czwartkowe, kolektywne testy potwierdziły, że konieczne jest znalezienie odpowiednich ustawień, dających zespołowi realną szansę na walkę o dobre pozycje w wyścigu. Obie piątkowe sesje treningowe również wymagały poświęcenia, także pod kątem odpowiedniego przygotowania i dotarcia opon przed sobotnią sesją kwalifikacyjną. W efekcie zespół został sklasyfikowany w drugim treningu na 13. Pozycji w swojej klasie, z dość niewielką stratą do czołowych ekip.
Nowa nadzieja pojawiła się wraz z sesją kwalifikacyjną, w ramach której prowadzących prototyp z numerem 8 Mattis Pluschkell po raz pierwszy w trakcie weekendu zszedł poniżej dwóch minut, plasując się na dziewiątym miejscu i zapewniając tym samym swojemu zespołowemu koledze start do wyścigu z piątego rzędu. Niestety, po zaledwie minucie od startu, w trakcie pierwszego okrążenia, Maks wchodząc w szykanę w zakręcie numer 8, unikając kontaktu z jadącym obok rywalem, doznał na tarce uślizgu tylnej osi, po czym w następnych sekundach został uderzony przez rozpędzony, lecący z prędkością 230 km/h pocisk w postaci jednego z samochodów rywali. W efekcie pod wpływem uderzenia z siłą 28G prototyp BWT Mücke Motorsport uległ uszkodzeniu i nie nadawał się do dalszej jazdy. Szczęśliwie, poza paroma siniakami Maks Angelard wyszedł z wypadku bez szwanku.
Maks Angelard: nie tak miał wyglądać ten weekend
„Cóż, nie tak miał wyglądać ten weekend. Mieliśmy trudny początek, ale cierpliwie szukaliśmy ułamków sekund, by poprawić osiągi naszego samochodu. Tempo mieliśmy całkiem niezłe i byliśmy dobrze przygotowani do wyścigu. Mattis wykonał świetną robotę podczas kwalifikacji, niestety – nie miałem okazji dołożyć swojej cegiełki, by utrzymać nas w czołowej dziesiątce, przywożąc z drugiej rundy kolejne punkty. Podobnie jak rywal, który we mnie uderzył, byłem tylko pasażerem w tej całej sytuacji – leciał z taką prędkością, tnąc zakręt, że nie byłem w stanie go nawet zauważyć, bo nie spodziewałem się nikogo, przecinającego w tym miejscu szykanę. Na szczęście nic mi nie jest, ale mogło skończyć się tragicznie. Gorzej niestety z samochodem i prawdopodobnie nie nadaje się do odbudowy” – przyznaje Maks Angelard.
Kolejną rundą Michelin Le Mans Cup jest zaplanowane w terminie 10-12.06.2026 roku Road to Le Mans, w ramach którego zawodnicy będą mieli do pokonania dłuższy, bo aż trzygodzinny dystans wyścigowy.

0 komentarzy