- Finałowa runda cyklu WSK Final Cup pokazała, że Marcel Matyjewicz dysponuje dobrym tempem w walce z najlepszymi zawodnikami z całego świata.
- 16-letni Łodzianin z powodzeniem dostał się do finałowego biegu, w pozytywnym nastawieniu kończąc rywalizację w sezonie 2025.
- O planach startów w 2026 roku zawodnik Atlas Ward Racing poinformuje w stosownym momencie.
W miniony weekend oczy miłośników kartingu z całego świata skierowane były na włoski tor South Garda Karting w Lonato. To właśnie tam w dniach 19-23.11.2025 rozegrana została trzecia, ostatnia runda cyklu WSK Final Cup, gromadząca największe nazwiska. W gronie kierowców, którzy podjęli wyzwanie w kategorii OKN znalazł się również startujący w barwach ekipy KB Racing Experience 16-letni Łodzianin, Marcel Matyjewicz.
Ostatnie szlify przed końcem sezonu
Jeszcze przed weekendem wyścigowym Marcel Matyjewicz podkreślał, że nadrzędnym celem jest dobre zakończenie sezonu, bez presji na wynik. Mimo to sesja treningowa przed kwalifikacjami pokazała, że tempo polskiego zawodnika pozwala z optymizmem patrzeć na rezultaty. Dziewiąty czas w ramach treningu i dziesiąty w trakcie sesji kwalifikacyjnej wyraźnie podkreślały dyspozycyjność szesnastolatka na tle konkurencyjnej stawki.
Podczas pierwszego z wyścigów pomimo ciężkich warunków, Marcel przebił się na wysoką, 6. pozycję, jednak minimalny błąd wyeliminował go z wyścigu na trzy okrążenia przed wywieszeniem flagi w szachownicę. Zmienne warunki sprawiały, że podczas kolejnych startów, zespół walczył z dostosowaniem odpowiednich ustawień. I choć runda sama w sobie nie była dla nastoletniego Polaka zła, w kolejnych heatach finiszował na 21. i 16. pozycji. Pewną osłodę stanowił sobotni Prefinał, podczas którego Marcel Matyjewicz awansował o cztery pozycje, by ponownie zostać sklasyfikowanym na 16. miejscu. Niestety, w niedzielnym, finałowym wyścigu szczęście opuściło szesnastolatka, który po intensywnej walce na torze musiał ostatecznie zadowolić się 25. lokatą.
Marcel Matyjewicz: to było dobre zakończenie sezonu
„Choć wyniki nie odzwierciedlają do końca mojego potencjału, mimo wszystko było to dobre zakończenie sezonu. Zmienne warunki pogodowe i niska temperatura stanowił pewną trudność, ale daliśmy z siebie wszystko. Najważniejsze, że mogłem ponownie stanąć do walki z o wiele lepszymi rywalami, lepiej znającymi tor, a mimo to wykręciłem dziesiąty czas w trakcie sesji kwalifikacyjnej. Jestem dumny z tego osiągnięcia i wiem, że w tym roku dałem z siebie wszystko, czego efektem było także wymarzone podium kilka miesięcy temu. Z optymizmem patrzę w kierunku 2026 roku i mam nadzieję, że przyniesie co najmniej tak dobre rezultaty, jak miniony sezon” – podkreśla zawodnik Atlas Ward Racing.

0 komentarzy