- W miniony weekend całą stawka Drift Masters zgromadziła się na łotewskim torze Biķernieku trase, gdzie rozegrana została piąta runda w tym sezonie.
- Paweł Korpuliński pokazał precyzję i tempo w czasie sesji kwalifikacyjnej, jednak pomimo awansu do TOP32 nie był w stanie zaprezentować się publiczności podczas przejazdów w parach.
- Podczas sobotniego treningu samochód Polaka uległ poważnym uszkodzeniom, a mechanicy nie zdołali naprawić auta na czas przejazdu w parach.
Po niemal miesiącu przerwy od rywalizacji, Paweł Korpuliński wraz z całą stawką Drift Masters udał się w miniony weekend do Rygi, na doskonale znany miłośnikom motorsportu i fanom driftingu tor Biķernieku trase. Ten goszczący w kalendarzu serii nieprzerwanie od 2017 roku obiekt po raz kolejny stał się areną niezwykłego widowiska – niestety, z perspektywy Pawła Korpulińskiego zakończonego przedwcześnie, w dodatki nie z jego winy.
Ciasna stawka kwalifikacji i kosztowny trening przed TOP32
Po raz kolejny zawodnicy zaprezentowali mocną formę i niemal perfekcyjne przejazdy. Progiem wejścia do TOP32 okazał się rezultat 84,5 pkt, a pierwsze miejsce zajęło ex aequo grono aż czterech kierowców, którzy osiągnęli wynik 95,0. Paweł Korpuliński z 90,0 punktów w swoim dorobku uplasował się na 17. miejscu, mając taki sam wynik, jak poprzedzający go Dawid Sposób. Sytuacja ta oznaczała, że w TOP32 czekać nas będzie polsko-polski pojedynek między tymi kierowcami.
Niestety, podczas sesji treningowej poprzedzającej sobotnie przejazdy w parach, samochód dwukrotnego Driftingowego Mistrza Polski uległ poważnym uszkodzeniom. Te okazały się na tyle duże, że ostatecznie uniemożliwiły mu dalszą rywalizację podczas minionej rundy Drift Masters, kończąc jego zmagania na piątkowej sesji kwalifikacyjnej.
Paweł Korpuliński: wierzyłem w to, że naprawimy samochód na czas
„Niestety, jedyna sobotnia sesja treningowa nie zakończyła się tak, jak chciałem. W ostatnim przejeździe goniłem rywala, ale niestety miał on awarię sprzęgła i nie zainicjował poślizgu, a ja w niego wjechałem. Moje przednie koło uderzyło w jego tylne i wyskoczyłem dość wysoko w powietrze. W efekcie samochód poważnie oberwał – uszkodzeniu uległo zawieszenie z przodu i tyłu, układ kierowniczy, maglownica, pompa i inne części. Niestety moja para jechała jako druga w kolejności, co znacznie uszczupliło czas na odbudowę auta. Mocno wierzyłem w to, że mechanicy zdążą naprawić samochód na czas. Najgorszy scenariusz stał się jednak faktem – nie udało nam się naprawić samochodu. Jeśli chodzi o zawieszenie, wszystko zostało naprawione: wymieniliśmy amortyzatory, zwrotnice, wahacze, drążki kierownicze. Wymieniliśmy też pompę wspomagania, ale okazało się, że przekładnia kierownicza także była uszkodzona i nie mieliśmy dosyć czasu, aby ją wymienić, przez co nie dotarliśmy na czas na linię startu” – przyznaje nie kryjąc smutku Paweł Korpuliński.
W wyniku odpadnięcia już na etapie TOP32 Paweł Korpuliński boleśnie odczuł także spadek w klasyfikacji generalnej serii Drift Masters. Zamiast wysokiej, szóstej lokaty Polak zajmuje obecnie dziewiąte miejsce – co gorsze, nie ze swojej winy. Dwukrotny Driftingowy Mistrz Polski wraca obecnie do domu, by naprawić samochód i przygotować się do kolejnej rundy w tym sezonie. Ta zaplanowana jest już za kilka tygodnie, w terminie 15-16 sierpnia, w niemieckim Ferropolis. Jak zapewnia – zrobi wszystko, by wrócić silniejszy.

0 komentarzy